Pół roczku
14 stycznia 2017
Mikołaj nadal walczy aby być z nami!
7 kwietnia 2017

Ostatnie dwa tygodnie…

Od naszego ostatniego wpisu minęły dwa tygodnie. Sporo się wydarzyło w tym czasie, ale aby nie fundować huśtawki nastrojów nie decydowaliśmy się na wpis aż do dziś. W ostatnim czasie udało się nam po raz kolejny wygrać bój z bakterią, która powróciła do oskrzeli Mikołaja ze wzmożoną siłą i na dodatek była oporna na antybiotyk, dzięki któremu wyeliminowaliśmy ją za pierwszym razem. Pojawiła się również koncepcja, aby Mikiego jako “nierokujące” dziecko przewieźć do Szpitala Rejonowego w Szczecinie, co oznaczałoby dla niego brak dostępu do kardiologów mających styczność z przypadkami wad serca w postaci HLHS, a tym samym skazaniem naszego dziecka na śmierć. W międzyczasie dostaliśmy również odpowiedź od Profesora Malca z Münster, iż ze względu na brak miejsc na intensywnej terapii w jego Klinice a także złego stanu zdrowia naszego syna, jego transport byłby zbyt niebezpieczny, a tym samym nie kwalifikuje się on na chwilę obecną do leczenia w Niemczech. Były również i dobre momenty, które zaskakiwały nawet lekarzy – została odstawiona część leków wspomagających pracę serca. Ponadto zmniejszono ilość tlenu pompowanego przez respirator do płuc Mikołaja, nie walczyliśmy też ze zbyt wysoką temperaturą…

W chwili obecnej Mikołaj walczy z innym problemem. W jego opłucnych zbiera się płyn niewiadomego pochodzenia. Lekarze podejrzewają, że jest on wynikiem niewydolności krążeniowo-oddechowej, ponieważ nie pracuje górna część obu płuc. Z takim stanem rzeczy mamy prawdopodobnie do czynienia ze względu na fakt, że malutkie skrzepy uniemożliwiają dotarcie krwi do tych rejonów jego ciała. Podawane są leki, które mają je usunąć i zapobiec powstawaniu kolejnych. Dodatkowo aby pomóc Mikiemu w oddychaniu, do obydwu opłucnych zostały założone dreny, które umożliwiają zalegającemu płynowi wydostanie się na zewnątrz. Jego saturacje są na odpowiednim poziomie i co najważniejsze przez ostatnie dni nie spadają do niepokojących wartości.

Jest nam coraz trudniej patrzeć jak wiele nasze dziecko musi znieść… Z duszą na ramieniu czekamy na to, co przyniesie nam kolejny tydzień. Z wielką nadzieją każdego dnia stawiamy temu czoło wiedząc, że nasz Syn walczy z całych sił i nie zamierza się poddać. Tak bardzo Go kochamy…

3 Comments

  1. Piórek pisze:

    Trzymamy kciuki za Mikiego !!!!! Najważniejsze że się nie poddaje tak samo jak rodzice. Będzie dobrze bo musi być !!!!!

  2. Agata pisze:

    Bądź dzielny Malutki <3 <3 <3

  3. konrad pisze:

    Wszystkie dobrego dla Was i Zdrowia dla Synka. Trzymamy mocno kciuki:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *