Wesołych Świąt
24 grudnia 2017
Trzynastka…
5 maja 2018

Pierwszy wpis w tym roku…

Choć od ostatniego wpisu sporo się wydarzyło, to niestety dopiero dzisiaj mamy wolną chwilę aby o tym napisać. Niestety, życie rodziców dwójki małych dzieci, w tym jednego poważnie chorego cechuje permanentny brak czasu, ale chyba nie muszę tego tłumaczyć każdemu kto jest w podobnej sytuacji jak my…

Sylwestra 2017 wraz z Mikołajem spędziliśmy w szczecińskim szpitalu na Oddziale Pulmonologii z powodu zapalenia płuc. Hospitalizacja była niezbędna ze względu na bardzo wysoką temperaturę, towarzyszące jej wymioty i problemy z oddychaniem. Spędziliśmy tam pierwsze półtora tygodnia tego roku.

Kolejny miesiąc, kolejny szpital. Tym razem Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Tym razem wizyta była „prawie” planowa. Prawie, ponieważ pobyt musieliśmy przyspieszyć o kilka dni z powodu uszkodzenia cewnika Broviaca, które groziło poważnymi komplikacjami, z krwotokiem włącznie. Tym razem szybki i bezproblemowy zabieg jego usunięcia przybliżył nas o jeden krok do „normalności”. Zniknął jeden z problemów z jakimi boryka się nasz syn. Wynik tomografii komputerowej nie był idealny, ale też nie był na tyle zły aby konieczna była dłuższa hospitalizacja. Obyło się bez interwencji chirurgicznej. Po 9 dniach pobytu wróciliśmy do Szczecina.

Marzec… znowu lądujemy w szpitalu. Tym razem zapalenie płuc jest tak groźne, że saturacje Mikołaja spadają do poziomu 56% i lekarze ku naszej rozpaczy decydują aby dla pełnego bezpieczeństwa przenieść Mikiego na Oddział Intensywnej Terapii. Pierwszy raz od maja 2017 roku zostajemy rozdzieleni z naszym synkiem. Nie możemy już otaczać go swoją opieką przez 24h na dobę. Mimo tego, że godziny odwiedzin rozpoczynają się o godzinie 13:30 i kończą o 18:00 to dzięki determinacji mojej żony na oddział dostajemy się codziennie około godziny 10 i zostajemy z Mikim do późnych godzin wieczornych. Pięć dni odcisnęło na psychice naszego syna bardzo silne piętno… coraz częściej płacze z byle powodu. Szczególnie, gdy widzi nieznajomych i nie wie czego może się po nich spodziewać. Praktycznie codziennie witał nas płaczem pełnym żalu, że zostawialiśmy go samego na noc. Nawet po zmianie oddziału widok zakładanych rękawiczek przez personel medyczny powodował rozpacz. Jakiekolwiek zabiegi pielęgnacyjne również poprzedzał płacz… Nasz syn z wiecznie uśmiechniętego chłopca stał się maksymalnie płaczliwy. Na Oddziale Kardiologii rozpoczęliśmy proces „odzyskiwania” naszego Śmieszka. Z dnia na dzień Mikołaj stawał się coraz silniejszy i coraz bardziej uśmiechnięty. Tym razem w szpitalu spędziliśmy dwa tygodnie… Najgorsze z tego, że zamiast przytyć w tym czasie jakieś pół kilo, Mikołaj ponownie schudł.

Kwiecień na razie bez szpitala 😀 Jest spora szansa, że tak zostanie. Dzięki dużo lepszej pogodzie Mikołaj rozpoczyna poznawanie Świata. Bardzo mocno przygląda się wszystkiemu co go otacza. Choć sam jeszcze nie siedzi to coraz bezpieczniej czuje się w pionowej pozycji. Ogląda przejeżdżające auta, spacerujących ludzi, w końcu widzi coś więcej niż tylko sufit czy szare niebo leżąc w wózku…

W związku z faktem, że wpisy na stronie zajmują sporo czasu, którego nie mamy, podjęliśmy decyzję, że na stronie będziemy opisywać ważniejsze wydarzenia, natomiast „szybkie” newsy będziemy publikować na Facebooku. Tak więc jeśli chcesz być informowany na bieżąco, koniecznie polub blog naszego Wojownika pod nazwą Miki Zwycięzca…
https://www.facebook.com/Miki-Zwyci%C4%99zca-360955151071855/
PIT


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *